Top 25: polskojęzyczne utwory ostatniego ćwierćwiecza (15-11)

Trzecia część listy, w której nie zachowuję choćby pozorów obiektywizmu.

15. Pablopavo / Iwanek / Praczas – Tu było tu stało (z płyty “Wir”, 2015)
POSŁUCHAJ

Tu było tu stało
Tu skończyło się

Pamiętam, jakie ten utwór zrobił na mnie wrażenie. Ogromne. Od pierwszych sekund. Słuchałem “Wiru”, w ogóle płyta mi się podobała i cieszyłem się, że kiedyś ktoś był ciekaw mojej opinii o “Polorze”. Tak to nie wiem, czy nie uznałbym, że Pablopavo nie jest dla mnie i nie spróbował tego sumiennie zweryfikować. Na szczęście stało się inaczej. Tutaj korci mnie, by porozprawiać o “stawaniu się”, alternatywach, pragnieniu cofnięcia czasu i bycia odrobinę mądrzejszym, choćby w jednej jedynej chwili, ale będę mądrzejszy teraz. Chociaż tyle. Tak to jakoś jest, że szczególne znaczenie ma dla muzyka, która niejako zostaje po kimś. To żadna ujma dla nagrania tria Pablopavo / Iwanek / Praczas. Ot, jedynie poszerza zrozumienie i odczuwanie. A “Tu było tu stało” robi wciąż podobne wrażenie jak na początku.

14. Nagrobki – Dla Grzesia (z płyty “Stan prac”, 2015)
POSŁUCHAJ

I ty, właśnie ty, będziesz moją damą
I ty, tylko ty, będziesz moją panią.

Przytoczę dwa zdania dawniejsze.

Wiem, o kim to, hah. Tak, jak ją tu zwą, to ona ma na drugie.

Dobra, do rzeczy, bo rzecz jest ważka. Nagrobki nagrały utwór, który ma szansę nie wypaść z listy najważniejszych dla mnie (z różnych względów, także pozamuzycznych) utworów. Nigdy. Nagrobki. Nagrobki! Nie mogę w to uwierzyć. Jestem zdumiony i… szczęśliwy.

Tak było półtora roku temu. W międzyczasie Nagrobki wydały kolejną płytę, a ówczesne zdumienie zniknęło. Niemniej jednak nie znalazł się na niej nic równie… natchnionego. Nic, co mógłbym mimo pozornej dosłowności odczytać po swojemu. Przyłożyć do siebie. Jakbym posypywał rany solą. Przywołanie cytatu z Grechuty jest tak błyskotliwym i zachwycającym pomysłem, że nie sądzę, by jego słowa kiedykolwiek spotkało coś lepszego. Włączając ich użycie przez samego autora. Ciekawą sprawą, gdy spojrzeć szerzej, jest także dedykacja. Nie znam wprawdzie jej okoliczność, poza zdawaniem sobie sprawy z relacji koleżeńskich, ale jeszcze inaczej słucha się tego utworu, gdy pomyśli się o twórczości poetyckiej Grzegorza Kwiatkowskiego i przyjmie ją za pewien kontekst. Krótko mówiąc, przy każdym odczytaniu jest to coś wielkiego. W świecie, w którym rządziłyby wywiedzione z logiki prawidłowości, byłby to wielki przebój.

13. Egzystencja – Nie wierzę w nic (z płyty “Spektakl bez widowni”, 1993)
POSŁUCHAJ

Posągi moich marzeń strącam z piedestałów
I zdruzgotane rzucam w niepamięci śmiecie…

Poezja śpiewana. No serio. Wprawdzie puryści mogliby mieć pewne zastrzeżenia, choćby co do zasadności kosmetyki sonetu Kazimierza Przerwy-Tetmajera, ale uprzeć można się zawsze – to jedynie kwestia dostatecznych pokładów złej woli i uporu. Właściwie trudno napisać coś sensownego. Rzecz jest chyba wciąż niemal zupełnie nieznana, a nawet jeśli wziąć tylko te wersy, które zostały zaadaptowane i posłużyły za podstawę autorskiej wypowiedzi, to trudno mi sobie wyobrazić lepsze – i równie szczere – oddanie ich wymowy niż uczyniła to Egzystencja. Jeśli punkowa załoga powinna pójść w takim kierunku, to można tylko pokiwać głową z uznaniem.

12. poj.wlkp – Żółty dom (z płyty “Pokój w deszczu”, 2004)
POSŁUCHAJ

Kiedy czuję ją
Mój rozsądek gdzieś
Przepada, topi się

Ponownie przytoczę kilka własnych słów. Tym razem jest to uzasadnione chęcią dostępności “opinii” dla autora kompozycji.

Późny sierpień. Wczesny wieczór. Spacerowa aleja. Za plecami wijąca się w górę, po lekkim łuku, nitka ulicy, ogródki działkowe, łąki. Dopala się lont horyzontu. Co rusz odwracam głowę, jakbym sam podłożył ogień. Przebłysk wczesnej wiosny, bezmyślne wypalanie traw, łuna marcowa. Gdy przenikam, obok nieśmiało zielonego pagórka, który okala parking samochodowy, szarą tkankę osiedla, i niebo szarzeje, stygnie. Z naprzeciwka – jasność, dziewczyna. W krok za swoim towarzyszem, półtora kroku z tyłu. Zanim skręci, po schodkach, w kierunku sklepu, (na)zwanym pawilonem spożywczym, podniesie wzrok, pośle łagodny, pełen serdeczności uśmiech, rozpoznawszy znajomą sylwetkę; rozjaśni oblicze, na które spłynie trochę jej światła, i pójdzie dalej. Mijając paręnaście sekund później, po raz kolejny, imienne wyznanie miłości, spisane w blokowej bramie, po raz pierwszy pomyślę, czy to do niej, dla niej, i przyznam, że nie zdziwię się, jeśli tak. Napis zniknął, miesiące temu, ale wrócił, zalśnił, w odbitym blasku Miesiąca, w pełni, bo i pełnię zawiera. Docieram do skweru, zatarłszy wczorajsze ślady. Przymykają się powieki, rany. Włączam “Żółty dom”. To, co rzeczywiste, konstytuuje się w nadrealności. To, co gaśnie, nasyca się, pulsuje; to, co paliło – ogrzewa. – Dobrze, że nie spytała o wiersze – westchnąłem. – Jak dobrze – dodaję; z ulgą.

Przyznaję uczciwie, że najlepsze to nie jest. Niestety. I to delikatnie mówiąc. Chyba tak to jest, jak się skleca parę zdań w dwa tygodnie, bo tyle to mniej więcej zajęło. No ale to nieistotne. Najważniejsze, że do “Żółtego domu” nie sposób się przyczepić. To magiczne pięć minut. I właściwie nie wiem, jaki wątek podjąć, bo nasuwa się kilka. Ten, który najbardziej boli, przeraża i zdumiewa, to kwestia “popularności” poj.wlkp. Przywykłem do tego, ze rozumiem niewiele, właściwie coraz mniej, ale to przechodzi ludzkie pojęcie. Naprawdę dotykają mnie takie rzeczy, nawet jeśli dotyczą innych osób. Jakby świecić komuś w środku nocy po oczach latarką, to nie dostrzeże światła? Dlaczego liczba wyświetleń utworu na Youtubie nie jest – już żeby nie przesadzić, znając niewyrafinowane gusta większości – co najmniej tysiąckrotnie wyższa? Cała płyta jest taka oderwana od miejsca i czasu, natchniona, niezwykle trudno o podobną muzykę. I chodzi o podobieństwo tego, co najgłębsze. Rodzaju wrażliwości. Oczywiście to tylko takie podejrzenie, w dodatku trudno je oprzeć na czymś konkretnym, ale wydaje mi się, że ludzi takich jak Jan Strach jest bardzo niewielu. Bowiem odnoszę wrażenie, że ta muzyka mówi bardzo wiele o człowieku. I jego talent ma tu wówczas naprawdę najmniejsze znaczenie.

11. Wojtek Cichoń – A życie toczy się dalej (z płyty “Działa zabrane”, 2012)
POSŁUCHAJ

bez Ciebie nie istnieję poza kartką
bez kartki nie istnieję poza sobą

i nie jestem śmiertelnie poważny, ale…
poważnie śmiertelny

Nie wiedzieć czemu, byłem przekonany, że “Działa zabrane” ukazały sie rok później. To nie jest kwestia niewiedzy, raczej związania tej muzyki z konkretnym czasem. Albo z osobliwym przeświadczeniem, że czas zaczął się u schyłku lata 2013. Nie jest to istotne, względnie stanowi temat na zupełnie inną wypowiedź. Właściwie próbuję podkreślić wagę i znaczenie działalności słowno-muzycznej Wojtka Cichonia, tak zupełnie prywatnie patrząc, najbardziej inspirującej mnie twórczo postaci we współczesnej polskiej poezji. No jeśli to nie jest poezja, to już nic nie wiem. Nawet nazwanie tego bełkotem miałoby wydźwięk wyłącznie pochlebny. W końcu to jest słowotok, ale tak uporządkowany, o tak zwartej strukturze słownej, że naruszenie jej byłoby nadużyciem i prowadziłoby do destrukcji całej misternej konstrukcji. Świetnie się słucha kogoś, kto mówi z taką swobodą i swadą, kto może w pełni rozwinąć skrzydła i pokazać pełnię swojego twórczego potencjału. Chociaż… może nie pełnię? O Tymonie napisał, że ma najlepsze pióro spośród polskich raperów. To dlatego, że autor “Dział zabranych” jako Kidd poddawał się pewnej redukcji, jak ktoś, kto musi zejść poziom niżej, choć nadal wypadał znakomicie. “A życie toczy się dalej” to głównie monolog o sobie samym (tak przynajmniej należy przyjąć), prowadzony w taki sposób, że za każdym razem słucha się go z wytężoną uwagą i prawdziwym przejęciem. Trochę zazdroszczę zdolności takiego mówienia. Z drugiej strony, pewnie trzeba być najpierw dostatecznie interesującym człowiekiem.

———-

Pozostałe części:
25-21
20-16
10-6
5-1

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s