Z ręką na pulsie (#13): ??? [Epiglottis], 1988, Raper Joozef

??? – Niezapominajka (Very Raw Demo)
epiglottis

Zapewne nie ma co smęcić o kimś, kto nie jest wart wspomnienia, tym bardziej wspominania, a już niewątpliwie tego, by się samemu pogrążać. Niekoniecznie jako bloger. Dlatego nie dam się sprowokować “Niezapominajce”, nie potraktuję tej przepięknej płyty pretekstowo. Żałuję, że zdarzało mi się to wcześniej, bo jak rzekłby ów ktoś w innym kontekście, to głupota i marnowanie talentu. Dobra. Nieważne. Uwielbiam “Ruins” Grouper, za uchwycenie w muzyce rozpadu, który trwa, choć już się dokonał. Tutaj udało się – tak, naprawdę się udało – coś podobnego. Przy użyciu podobnie minimalistycznych środków. To robi wrażenie i jednocześnie budzi współczucie. Nie wiem, czy wolno się cieszyć z takich płyt, czy to nie jest przypadkiem nieludzkie. Potrafię sobie wyobrazić,  oczywiście nie mając o tym żadnej wiedzy, przebieg procesu twórczego, okoliczności owego zapisu rozpadu, całą tę nagłą potrzebę i to, że gdy już się stało, można nie tyle czuć wstyd, ile odcinać się od samej zasadności nagrania – a to poprzez ukrycie “szyldu” (Epiglottis) za trzema znakami zapytania, a to za dopiskiem w tytule (nie chcę sobie nawet myśleć, jak brzmiałaby wersja… wyprodukowana), a to zapowiadając, że album w ciągu miesiąca zniknie z miejsca, w którym został opublikowany. To wszystko nie moja sprawa, ale nie mam zamiaru z końcem tego półrocza zapomnieć o “Niezapominajce”. “Zjawisk” do zapomnienia nazbierało mi się bowiem wystarczająco wiele. Kibicowałem od momentu usłyszenia “Nocturnes for L.”. Teraz kibicuję podwójnie. Artyście i człowiekowi. Pop nie może być już chyba mniej popowy i bardziej intymny. Słuchawki, noc, teksty przed oczami. Nie wiem, co tu może nie (za)chwycić.

POSŁUCHAJ

1988 – Gruda
1988
Poprzednio był Piernikowski, który niespecjalnie mi podszedł, a tym razem pora na płytę drugiej połowy duetu Syny. Ostatnio dobrze mi wchodzą, jak to ktoś ujął, rapsy bez rapsów, a w pełni instrumentalna “Gruda” nie okazała się wyjątkiem. Właściwie najlepiej jej nastrój oddaje część tytułu jednego z utworów. To, to jest melancholia ulicy. I nie ma w tym określeniu negatywnego wydźwięku. Wprawdzie jakby usiąść w późnojesienny wieczór na ławce pod blokiem i zarzucić sobie te tracki, ale przecież takie ławki nie są przypisane tylko osiedlowym troglodytom, takim archetypowym wyobrażeniom ziomali z przełomu XX i XXI wieku. Dlatego tej płyty słucha się z przyjemnością, o czym z przyjemnością informuję.

POSŁUCHAJ

Raper Joozef – EP
raper joozef

Ale odjazd! Zupełnie nie wiem, co napisać. Przez moment myślałem, że to może być serio z raperami-seniorami, bo nie takie cuda już się widywało na Youtubie, ale okazało się, że serio to jest cała reszta. Natchnieni poeci mogliby się stąd uczyć, jak wziąć kilka słów o podobnym brzmieniu i zrobić z nimi absolutnie wszystko (ale pewnie lepiej popadać w egzaltację), a domorośli specjaliści od klejenia szesnastek czy wysmażania tłustych bitów mogliby się pouczyć. Albo odebrać srogą lekcję. Takie (po)graniczne rzeczy w rapie pasują mi chyba najbardziej. I nie zdziwię się wcale, jeśli za pół roku będzie na to szał. Zasmucę, jeśli nie.

POSŁUCHAJ

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s