Lech Roch Pawlak – Żeli papą

Mam sentyment do tego tekstu. Jesienią 2013 roku ktoś zaproponował, bym przetłumaczył na polski “Żeli papą” Lecha Rocha Pawlaka. Pierwsza myśl: to niemożliwe. Niewykonalne. I nawet nie o to chodzi, że nie jestem asertywny. Zwyczajnie nie była to osoba, której mógłbym w ogóle chcieć odmówić. Pewnie mnie już nawet nie pamięta, a by nie wychodzić poza blogowe ramy, powiem, że nikt nigdy nie podchodził do tego, co piszę, z podobną wnikliwością. Jeśli istnieją jeszcze wielcy poeci czy pisarze, to jest to niewątpliwie ktoś, komu takie jednostki mogłyby dedykować swoje największe dzieła.

A ja mogę – przynajmniej tutaj, bo to, co w szufladzie, to osobna kwestia – tylko takie wygłupy.

I ze względu na to, że prośba dotyczyła przekładu, interpretacja jest dość pobieżna i lakoniczna.

Zapis słów utworu pochodzi z nagrania, którego nie ma już na Youtubie.

———-

Żeli papą fasamik tonem a selawi
Szukametele pakhawi a sawi
Żimema fe akodemate mła pfu
Akode ma a rahtyny nas na

Szążyno
Rapapadziej
Ątre kanante ą prapapasej
Safafira raha grega nakanokanaka dej

Ohtopa fe asik tamadej otużór
Ewira. Ewira maseta syl syl syl kamadyh tu ni mła tła
Kanamietar kadwerka toa hater mata ga
O-ątre kala styla kha

Arkyrka dyj, arkyrka di kawaj
Prapapasej a tyntyn tyny naj naj naj
Fotomina eta gyna a oso fa dy kadej
Hokrakypolakafrykaneraweteasonej

Popapeo. Popapeo. Popapeo atamej
Fohto pa chlep, a toka patare
Anaketo matelka ketetopa rakato łaske
Prakacieja a praka da kanapke

He. He. Ży la porta dyrkanomakke terekatolowa
Tatsus la parento lędi marta
Tako to a telewe sko e
Bię tępa din a liwiem pam de

Po naszemu to będzie mniej więcej tak:

Powiedziałaś mi “żegnaj” prosto w twarz
Szukam sensu, serce krwawi, oko łzawi
Nic już nie ma; zimno, mdłości, wstręt
Zabiła nas rutyna

Rozpacz nieprzebrana
Rozdrapywanie ran
Budzę się, wstaję i pytam: po co
Dostaję świra; na co mi kolejny dzień?

Rozpadam się, choruję
Wróć, ukochana, wróć, bez ciebie życie jest takie mdłe
Nie wiąż mi kamienia u szyi, nie każ mi upaść
Obudź w sobie miłość, która jeszcze dycha

Czekam na ciebie, czekam cały czas
Choć już w oddali słyszę dzwon
Bądź znów moja i niech ja będę twój
Niech na powrót się połączy ogień z wodą

Spójrz, spójrz, spójrz na mnie
Wszystko płynie, a ja trwam
Zdany na twoją łaskę
Jem kanapkę na ławce w parku

Szlocham. Czy otworzysz drzwi swojego serca?
Wierzę w twą cierpliwość i mądrość
Tylko to mi pozostało
Przez mą głupotę i pychę

Postanowiłem, w dodatku nie do końca z własnej inicjatywy, zmierzyć się z niekwestionowanym geniuszem, jedną z największych postaci na krajowej scenie rapowej i mistrzem słowa w osobie Lecha Rocha Pawlaka. Być może nie oddałem w pełni w swoim przekładzie poetyckiego piękna oryginału, ale będąc zmuszony wybierać między skrajnościami, postawiłem na wierność, jak najuczciwsze oddanie autorskich intencji. A te wydają się być jasne. “Żeli papą” to utwór o rozstaniu, o końcu i wszystkich jego konsekwencjach, ale też o nadziei, że ów koniec stanie się nowym początkiem; o czekaniu, trwaniu (w rozpaczy), ale także sile (“trwam / zdany na twoją łaskę”), niewpadaniu w zupełne zobojętnienie, niepoddawaniu się, biernej walce.

Podmiot utworu czymś zawinił (głupotą i pychą, ale nie wiadomo, w jaki sposób), a całą sytuacja jest tego konsekwencją. Dlatego nie ma pretensji do swojej ukochanej (w końcu nadal darzy ją uczuciem), a jedynie do siebie. Wie, że zawinił (wers \”zabiła nas rutyna\” nie wyklucza owej winy), być może ją zranił, a teraz cierpi także z tego powodu, ale pozostaje mu wiara w cierpliwość i mądrość jego wybranki – nawet jeśli, z czego być może zdaje sobie sprawę – na nie (i tym samym na nią) nie zasłużył.

Największym wyrazem niemocy jest wers \”jem kanapkę na ławce w parku\”. Dobitnie pokazuje, ile podmiot utworu jest w stanie zrobić, by coś zrobić, odmienić swój los, wyjść ze stanu, w którym się znalazł. To nic, że nie wie, po co żyć, że może chcieć ze sobą skończyć, co sugeruje. Najgorsze jest to, że nic już od niego nie zależy. Może czekać, patrzeć, prosić i jeść tę cholerną kanapkę.

Aż mi się serce kraje. Wróć, dziewczyno, do Lecha Rocha – to dobry chłopak. Lepszy od tego rymu.

POSŁUCHAJ

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s