Z ręką na pulsie (#12): Gars, Typol, Wędrowcy~Tułacze~Zbiegi

Gars – Gone Away, Return to Sender
gars

Jeśli chodzi o post-hardcore, to punktem odniesienia i wzorcem jest dla mnie, dyletanta i laika, jest “Samobójstwo” Smar SW. Jasne, że takie porównanie jest trochę niesprawiedliwe, bo to prawie jak zestawiać każdą wrażliwą niewiastę śpiewającą wiersze z Ewą Demarczyk. Ale takie skojarzenia same się nasuwają, tutaj dodatkowo podsycane od pierwszych wersów “Płyniemy”, przywodzących na myśl “Skowyt”. Trójmiejska formacja Gars na swojej czwartej płycie nie próbuje na nowo wymyślić koła, co nie jest ujmą. Zresztą nie wykluczam, że “Gone Away, Return to Sender” może się okazać dobrą propozycją dla kogoś, komu takie klimaty nie są bliskie, bowiem materiał nie stawia sztucznych murów czy barier, a przy tym trudno powiedzieć, by był “odchudzony” o zaangażowane treści. Choć to rzecz bardziej dla metali niż punków, gdybym cciał rzecz ująć prosto. No i pewnym problemem – jak w moim przypadku – może być nie nastawienie, że to jakieś darcie japy, tylko egotyczna natura, która utrudnia wchłonięcie tekstów, które są raczej ekstrawertyczne. Podsumowując, może Gars nie wychodzi zwycięsko z konfrontacji ze Smar SW, ale przynajmniej wychodzi obronną ręką.

Typol – Shimano Tape [SIDE A] (ep)
typol
Niewykluczone, że najlepszy hip hop to instrumentalny hip hop. Czasem trafi się dobra nawijka, tak jak kiepskie podkłady, ale tutaj nie uświadczymy ani dobrych nawijek (bo nie ma ich w ogóle), ani kiepskich podkładów (bo wszystkie są dobre łamane przez bo to pełnowartościowa muzyka). No i czas trwania, bez problemu zamykający się w kwadransie, wydaje się optymalny. Można sobie puścić “Shimano Tape [SIDE A]” po Noonie i nie odczuje się żadnego dysonansu. Teraz jeszcze życzyłbym sobie kogoś, kto by dorównał Pezetowi.

Wędrowcy~Tułacze~Zbiegi – Korpus Czechosłowacki (ep)
wędrowcy-tułacze-zbiegi
Ubiegłoroczna płyta była naprawdę interesująca, jeśli nie przywiązywało się większej wagi do tekstów, często w samym obrazowaniu czy używanym słownictwie niebezpiecznie nawiązujących do niewartych uwagi poetyk liryków zespołów odchylonych w prawo (czy-li zwyczajnie odchylonych), ale tutaj ten sprytny zabieg jest niewystarczający czy wręcz nieskuteczny. Muzyka bowiem nie jest dość zajmująca, by odwrócić uwagę od osobliwych wersów, które można by nazwać młodopolskimi jedynie ze zjadliwą ironią. Pewnym przebłyskiem nazwałbym początkową część “Czerwonych plaż Władywostoku”. Trochę mało. I prawda: “zła nie trzeba wyśpiewać / ono już tu jest”. Najsłabszy materiał tego osobliwego ansamblu. Trzeba było chociaż postawić Szturpaka za mikrofonem.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s