Z ręką na pulsie (#8): Allison Crutchfield, Molly Burch, Nadia Reid

Allison Crutchfield – Tourist In This Town
allison crutchfield
Wydawało mi się, że przesłuchałem już kilka utworów. Patrzę, a tu minęła połowa pierwszego. Nie chodzi o to, że było przykro i nudno, a czas dłużył się niemiłosiernie – po prostu tak dużo się działo. Później albo dzieje się mniej, albo zaczynam się przyzwyczajać, ale i tak trudno pisać o skojarzeniach czy powiązaniach. Co pomyślę o jakiejś innej wokalistce, to nagle coś się zmienia. Na szczęście ten indie pop (czyżby oksymoron?) jest “indie” w akceptowalnym stopniu. Inaczej byłby art popem, jak sądzę. Trochę szczerości w tym, co słyszę, jest, tak sądzę. Akurat tyle, by móc (po)słuchać “Tourist In This Town” z przyjemnością, choć bez ekscytacji. I nie jestem zdziwiony, że liryczne fragmenty, no w miarę liryczne, podobają mi się najbardziej.

Molly Burch – Please Be Mine
molly burch

Płyta dla tych, którzy nie będą się obruszać, jak im się obieca – albo sami będą sobie obiecywać – folk, a dostaną country. Czyli tak na dobrą sprawę to, czego oczekiwali. Trochę mi te niekoniecznie wesołe teksty nie zgrywają mi się z niekoniecznie wesołą muzyką, ale to może dlatego, że folk lubię wprawdzie różny, ale raczej na smutno. Można odnieść wrażenie, że zna się już całą płytę, gdy dotrze się do połowy, a Molly Burch raczej nie zostanie nowym Townesem Van Zandtem, ale to nie są kwestie, które o czymkolwiek by przesądzały lub mogły istotnie utrudniać

Nadia Reid – Preservation
nadia reid

❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤

No dobra, przydałby się jakiś merytoryczny komentarz.

Zatem:

Kocham panią, pani Nadio.

Ech.

Ponoć podoba mi się wszystko to, co niedoskonałe. Ponieważ osoba, która tak twierdzi, wyraziła tę uwagę z najgłębszym możliwym żalem i bólem, może mieć rację. Zresztą patrzę na okładkę, zderzam ją z kulturowymi kanonami piękna i… No miała rację. Upraszczając to, co mogę za chwilę bezwiednie z siebie wyrzucić, stwierdzę, że ideał jest nudny, a dążenie do ideału – bezsensowne.

Ale za to bardzo lubię, jako człowiek prosty, prostotę i naturalny urok. Przynajmniej nie muszę denerwować, że czegoś nie rozumiem. A Nadia…

Ech, no…

Muzyka jest lepsza. Jeszcze lepsza. A być może nie sięgnąłbym po nią, gdybym nie miał w pamięci opinii Axuna.  Nieszczególnie entuzjastycznej. I nie chodzi teraz o polemikę. Ani o dowiedzenie, że ktoś się… myli.  Zresztą jakby mi się podobała jakaś dziewczyna, to raczej bym się cieszył, że nie podoba się innym.;)

Proszę mi wierzyć, że się staram. Ewentualnie zauważyć, że dwa zdania jakkolwiek odnoszą się do płyty. Dorzucę trzecie: “Ain’t got you” to zapewne najczęściej słuchany przeze mnie utwór w tym miesiącu.

A to nie jest płyta jednego przeboju. I słyszałem w kwietniu co najmniej jeden doskonały utwór. Ale… patrz najdłuższy z wcześniejszych akapitów.

Nadia Reid skradła mi serce. Skradzione już przez Julie Byrne. Na szczęście nie muszę dokonywać wyboru. Znając życie – a raczej to, jak zachowuję się w chwilach niezdecydowania – musiałbym znaleźć… tę trzecią.

A to się nie stanie.

Właściwie mam do powiedzenia tylko jedno.

❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s