Z ręką na pulsie (#7): H.ø.s.t, ka-meal, Marksman

H.ø.s.t – Anthology of War
h.o.s.t

Klimaty militarne, a więc nie-ludzkie, są mi obce. Dlatego po “Anthology of war” sięgałem, jeśli można tak to ująć, z pewną obawą. Taką, której istotę trudno wysłowić. Właściwie wojna to temat jak (prawie) każdy inny, a tu zostaje podjęty za pomocą frontowych i generalskich sampli (upraszczając), poza tym naprawdę nie jest to rzecz przyjemna w słuchaniu (takim czysto rozrywkowym), więc nie mogę ferować niesprawiedliwych wyroków i formułować uogólniających, krzywdzących sądów. Szczerze przyznaję, że nie wiem, kiedy wrócę do “Anthology of War”, ale nie żałuję, że poznałem tę płytę. Dla kogoś, kto siedzi w klimatach militarnych, albo zwyczajnie lubi dark ambient bardziej niż ja, będzie to rzecz bez wątpienia bardziej interesująca i przystępna niż dla mnie. A ja doceniam i wiem (bo słyszę), że to naprawdę dobra, mocna rzecz.

ka-meal – Sesh Instrumentals vol. 1
ka-meal

Trudno o lepsze pierwsze wrażenie od tego, jakie zrobił na mnie ka-meal, rozpoczynając “Instrumentals vol. 1” od opartego na samplach z “Eos” Ulvera “Wants to die”. Ten trik jest niemożliwy do powtórzenia, co nie znaczy, że czuję się nowymi instrumentalami ka-meala zawiedziony. Powiem więcej – to pozytywne zaskoczenie. Nie chcę myśleć, że to zwykła reklamówka, zbiór bitów, które gdzieś tam się nazbierały, próba pokazania, jakim się jest zdolnym producentem, tylko pełnoprawny, pełnowartościowy materiał. Zresztą jakkolwiek to brzmi, szkoda byłoby zagadać takie bity. Ciężkie, mroczne, w pozytywnym sensie nowoczesne, melancholijne. Snujące się, nocne. A “Lost at sea” to jeden z utworów roku.

Marksman – Hawok (ep)
marksman
Polski post-hardcore – jego nigdy za wiele. “Hawok” nie stanie się pewnie dla mnie drugim “Samobójstwem”, ale to niegłupia muzyka. Tak, chyba określenie “niegłupia” pasuje najlepiej. Raczej dla osób, które podchodzą do podobnych dźwięków z jakimkolwiek entuzjazmem, bo same teksty, całkiem sensowne, to pewnie za mało, by przekonać nieprzekonanych. Chyba że “Jante” to byłby jakiś argument. W każdym razie, Marksman nie odkrywa tu Ameryki, ale nie o to w tym przecież chodzi.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s