Z ręką na pulsie (#3): Jeroen Diepenmaat, Mastodon, The Jesus and Mary Chain

Jeroen Diepenmaat – knip/plak EP03
Jeroen Diepenmaat
Odnoszę wrażenie, że tytuł mówi więcej niż sam mógłbym powiedzieć, a nie umiem go przełożyć na język własny. To coś między “rozświetlonym” Basinskim (pierwszy utwór) a The Caretaker w wariancie równie(ż) “rozświetlonym” (utwór drugi). Nie tylko dla fanów obu panów.

Mastodon – Emperor of Sand
mastodon

Może to już nie jest bestia. Nie musi być. Zespół powinien się całkiem odwrócić od starych fanów, którzy jeszcze nie odwrócili się od niego, uczynić Branna Dailora jedynym wokalistą (frontman za perkusją – interesujące) i ruszyć na podbój list przebojów. Takie hity jak “Steambreather” czy “Roots remain” (fe-no-me-nal-ne refreny!) pokazują, że nie dość, iż nie jest to niemożliwe, to jeszcze wydaje się jedynym słusznym kierunkiem. “Emperor of Sand” brzmi jak “Blood Mountain” w wersji pop, z wpływami “Crack the Skye” (“Jaguar god”) i płyt późniejszych. To dobry pomysł. Dobry kierunek. I dobra płyta.

The Jesus and Mary Chain – Damage and Joy
the jesus and mary chain

Moja przygoda z The Jesus and Mary Chain zaczęła się i skończyła na debiucie, płycie pionierskiej, w dodatku – co wcale nie jest oczywiste – naprawdę dobrej. Dlatego nie tylko ją szanuję, ale i lubię. No ale od czasu jej wydania minęło ponad trzydzieści lat, a od poprzedniej pozycji w dyskografii – prawie dwadzieścia. Słucham i boję się powrotu Slowdive, bo singiel zapowiada coś podobnego, co słyszymy tutaj, a mianowicie do bólu poprawne, bezpieczne, wyzute z emocji i pasji granie. “Damage and Joy” jest jak czwarta herbata zaparzona z tej samej torebki. Jakiś posmak zostanie, zresztą sama woda ostatecznie też nie jest taka zła, ale…  Cóż. Cała wyjątkowość wyparowała, a zespół stał się jednym z tysięcy zespołów. Podobną muzykę można usłyszeć w supermarketach. Szkoda.

Advertisements

3 thoughts on “Z ręką na pulsie (#3): Jeroen Diepenmaat, Mastodon, The Jesus and Mary Chain

      1. No niestety:/ Kiedyś Mastodon był wyjątkowy, teraz jest jednym z wielu zespołów grających hmmmm pseudo-pop-metal?:) Co nie zmienia faktu, że kilka fajnych fragmentów wyłapałem. Ale z całej dotychczasowej dyskografii, którą śledzę na bieżąco od “Blood Mountain” tych fragmentów było zdecydowanie najmniej. Co by nie było – swoje opus magnum już nagrali więc mogą sobie robić co chcą bo drugiego “Leviathana” już raczej nie stworzą.

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s