Me and That Man – Songs of Love & Death (2017)

me and that man

No – myślę sobie – będę miał przy okazji “Songs of Love & Death” używanie. Bo co? Wystarczy, że napiszę, iż już nawet sam tytuł jest nieszczególnie oryginalny, nawet jeśli uznać go za pewne porozumiewawcze mrugnięcie okiem do słuchacza, no i że co to w ogóle za kolaboracja nieszczęśliwa i nieszczęsna, mezalians jakiś, a tak w ogóle to wszystko o wiele za późno i nie pod tą szerokością geograficzną. Prościutkie. A tu, panie, kiszka.

Moja dotychczasowa przeprawa z Me and That Man, wspólnym projektem Adama “Nergala” Darskiego i Johna Portera, w istocie była przeprawą. I to taką, w której człowiek szybko reflektuje się, żeby zawrócić, bo nie ma co. Mówiąc konkretnie, próbowałem wysłuchać “Cyrulika Jacka”, czyli polskiej wersji utworu “My church is black”. Widocznie nie byłem w tym szczególnie gorliwy, bo starania nie przyniosły istotnych rezultatów. To dziwne, bo w oryginale (?!) rzecz jest całkiem w porządku, bardzo dobrze sprawdza się jako wprowadzenie w bardzo amerykański (to chyba najpełniejsze określenie) klimat albumu. I może dlatego w naszej mowie to nie mogło zabrzmieć. Cóż, pewnie rzecz w tym, że nie rozumiem (pomorskiego) marketingu.

Głupio rzucić takie zdanie, ale szczerość jest najważniejsza, więc muszę powiedzieć, że John Porter funkcjonuje w mojej świadomości bardziej jako mąż Anity Lipnickiej. Słyszałem coś tam, kiedyś tam, jak ktoś bardziej zorientowany, a przy tym chcący nieść oświaty kaganiec (Słowacki najlepszy, nawiasem mówiąc), podzielić się jednym czy drugim utworem. Z Nergalem zaś to jest tak, że mało mnie interesuje jego pozamuzyczna… działalność, a ostatnia płyta Behemotha… daje ogromną frajdę, świetnie kompiluje i przedstawia to, co na czasie w ekstremie, jednocześnie zostawiając w tyle tak z 95% podobnych wydawnictw. Poprzednie też były w porządku. Zatem nietrudno zauważyć, ze względu na kogo posłuchałem debiutu Me and That Man.

Lubię Cave’a. Casha. Dylana. Cohena. Bardzo lubię Springsteena. Kocham Van Zandta. Oczywiście śladów tego ostatniego zbyt wiele nie słychać (chociaż jakby się uprzeć…), a pierwszy z panów nie jest obywatelem Stanów Zjednoczonych, ale nie w tym rzecz. Po prostu doceniam, a i często cenię tych, którym do rzucenia świata na kolana wystarczała gitara. Resztę załatwiały takie drobiazgi jak charyzma, talent wokalny, poetycki i songwriterski. Ach, no i bardzo lubię (łamane przez kocham, bardziej w kierunku miłości) Swans, co jest nie bez znaczenia. Za to nie lubię The Doors, a raczej samego Morrisona (“Of sirens, vampires and lovers”; “odesłaniem” do zespołu, i nieszczęsnego Presleya przy okazji, jest też “Love & death”), ale to akurat nie waży.

Płyta może wydać się jednorodna, ale lepiej pasuje określenie “spójna”. Puls jest stały, silnie wyczuwalny i bardzo przyjemny. Osoba, której sercu blues jest bliski, może mieć jeszcze większą radochę z tych dźwięków niż ja. Mojemu bliższe jest country, więc i ono nie cierpi, nie kraje się. Nie wymieniam tytułów poszczególnych utworów, nie wyliczam, nie wskazuję najlepszych momentów, bo… całość  jest takim momentem. Na to przynajmniej wychodzi. Panowie zmieniają się za mikrofonem, ale nie cierpią na tym ani konkretne fragmenty, ani materiał jako całość. Wszystko wydaje się bardzo naturalne, szczere, jakby obu muzyków tak właśnie grało w duszy. I to jest chyba najważniejsze.

Naprawdę byłem przekonany, że “Songs of Love & Death” okaże się straszliwym niewypałem. Tak jakoś. Nie przeszkadza mi to, że się myliłem. Bardzo mocno. Myślę, że niejeden metalowy ortodoks, do których nie mam przyjemności się zaliczać, już dawno wydał wyrok, ale jeśli mogę się zwrócić do kogokolwiek, to sugeruję… otwartość. Powinna się opłacić. Zapewne jak to w życiu. Kto wie, czy to nie najciekawsza polska (pro)pozycja w kończącym się kwartale.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s